Shownotes
„Moje dzieciństwo nie było za wesołe. Alkohol, przemoc, napiętnowanie przez ojca.
Mama była podporą, wychowywała mnie po katolicku. A jednak nie potrafiłem Boga znaleźć. Gdy przyjechałem do Warszawy, już całkiem o Nim zapomniałem. Błądziłem po omacku. Bóg mnie przygotował do przyjęcia ewangelii, zadawałem Mu wiele pytań. A w końcu: jeśli jesteś, to pokaż się. Kolega z pracy powiedział mi o Jezusie.
Zacząłem wyrzucać z siebie grzechy, zalałem się łzami… Poczułem, jakbym po długim marszu zrzucił z siebie ciężki plecak.
Zmieniło się wszystko po kolei: odeszły wulgaryzmy, używki, pornografia. Dostałem też mieszkanie, znów byliśmy razem z żoną. Płakaliśmy ze szczęścia. Narodził się nam drugi syn. Bóg uzdrowił moje relacje z rodzicami… To jest ta „wonność chrystusowa”.